O. Czesław Chabielski SJ

1930-2011 jezuita

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Wspomnienie jednego z wątków pomijanych we wspomnieniach Ojca Czesława Chabielskiego Katechezy w latach 1967 – 1971

Email Drukuj PDF

Spotkałyśmy się z Ojcem Czesławem po raz pierwszy we wrześniu 1967r., kiedy Kościół  O.O. Jezuitów stał się parafią. Byłyśmy  wówczas w drugiej klasie szkoły średniej i od tego czasu aż do matury w 1971 roku w każdą środę od godziny 19.00 miałyśmy religię z Ojcem C w salce za chórem.

Czytaj całość


Począwszy od pierwszego spotkania – młody, energiczny Ksiądz z prawem jazdy na samochód i motocykl, opowiadający o jeździe motocyklem, kursie szybowcowym, czy skokach spadochronowych,  sypiący najprzeróżniejszymi dowcipami i oczywiście ten niezwykle silny kleszczowy uścisk dłoni - czuło się, że nie będą to zwykłe katechezy.


W swoim przekazie Ojciec z lekceważeniem mówił o „odklepywaniu paciorków”, religijności zatrzymanej na etapie pierwszokomunijnego ubranka, bezmyślnym czczeniu świętych obrazków, przycinaniu knotów przy świeczkach, religijności na pokaz  i  chwili wytchnienia dla domowników, kiedy taka „świętoszka” wyjdzie do kościoła.


Nauka była twarda, albo wybierasz Jezusa i za nim podążasz bez kompromisów w życiu codziennym, w relacjach z innymi albo nie wiesz czego chcesz i jesteś „lelum polelum”, co było bardzo pogardliwe.
Uczył nas, że modlitwa to rozmowa z Bogiem własnymi słowami, powierzanie Jemu siebie i swoich spraw, a modlić można się wszędzie. Przykładem tego była modlitwa spontaniczna na zakończenie spotkania.  Nie było katechizmu, zeszytów i listy obecności, a mimo to chętnie przychodziliśmy  bo nikt inny do nas tak nie mówił. Magnesem była osobowość i charyzma Ojca Czesława. Konsekwentnie takie  samo nauczanie było  w niedzielnych kazaniach na Mszy  świętej dla młodzieży o godzinie 10-tej, na którą zjeżdżały z całego miasta tłumy nie tylko młodzieży. Ojciec był do dyspozycji w każdej chwili, zawsze można było liczyć na rozmowę, czy spowiedź (niekoniecznie w konfesjonale). Zabierał nas do Częstochowy i prowadził przed samo oblicze Matki Boskiej Częstochowskiej, której był wielkim czcicielem i nas tego uczył.


Uformowani przez Ojca ruszaliśmy w 1971   roku w dorosłe życie – na studia, do pracy, życia rodzinnego, a niektórzy  zakonnego. Dla mnie (Janka) były to studia w Warszawie, gdzie od razu zakotwiczyłam się w Duszpasterstwie Akademickim u Jezuitów przy ul. Rakowieckiej z dwóch powodów – mój akademik należał do tej parafii i znałam już jezuickie nauczanie. Po studiach w 1976 roku wróciłam do Bydgoszczy i oczywiście na Plac Kościeleckich, gdzie ponownie „rozrabiał” Ojciec Czesław.  Ula założyła rodzinę, w której nauczanie Ojca Czesława owocuje już w pokoleniu wnuczek. Wspomnienia Janki i Uli, w dniu 21 maja 2011 (3 miesiące od dnia odejścia Ojca  na Wieczną Oazę.

P.S. Kiedy dzisiaj zapalałyśmy znicze grobie Ojca dotarło do nas jak bardzo  pozostał w nas i naszym życiu !!!


Wspominają: Janka i Ula